„EAP 180”, „EAP 360”, „EAP 2.0”, „EAP 3.0” – kiedy marketing zaciemnia obraz usługi

Na co HR powinien uważać przy ocenie ofert wellbeingowych i EAP

Na rynku usług wellbeingowych i wsparcia dla pracowników coraz częściej pojawiają się oferty opisywane nazwami takimi jak EAP 180, EAP 360, EAP 2.0 czy EAP 3.0. Tego rodzaju określenia mają sugerować nowoczesność, rozszerzony zakres usługi, większą kompleksowość albo rzekomo wyższy poziom dojrzałości niż w przypadku „zwykłego EAP”.

Dla działów HR taki przekaz może brzmieć atrakcyjnie. Problem polega jednak na tym, że bardzo często nie mówi on niczego rzeczywiście istotnego o jakości usługi. Co więcej, bywa, że za tego typu nazwami stoi nie tyle realna innowacja, ile marketingowe opakowanie standardowych elementów programu EAP, przedstawianych tak, jakby były czymś wyjątkowym i niespotykanym w klasycznych rozwiązaniach.

W efekcie pojęcie EAP zaczyna być niepotrzebnie zniekształcane, a klienci biznesowi otrzymują mylący obraz tego, czym ten model wsparcia jest w swojej dojrzałej, profesjonalnej formie.

Nowa nazwa nie oznacza nowej jakości

Tworzenie własnych nazw produktowych nie jest samo w sobie niczym niewłaściwym. Każda firma ma prawo porządkować ofertę, budować architekturę produktów i komunikować zakres usług w sposób odpowiadający własnej strategii handlowej.

Problem zaczyna się wtedy, gdy nazwa marketingowa sugeruje, że dana organizacja stworzyła jakościowo nowy standard EAP, podczas gdy w rzeczywistości opisuje elementy, które od dawna należą do podstaw profesjonalnie prowadzonego programu Employee Assistance Program.

Jeżeli więc oferta przedstawia jako rozwiązanie „nowej generacji” takie elementy jak:

  • wsparcie psychologiczne,
  • konsultacje prawne lub finansowe,
  • interwencję w kryzysie,
  • wsparcie managerów,
  • psychoedukację,
  • webinary,
  • kierowanie do dalszej pomocy,
  • opiekę koordynowaną,
  • poufność i bezpieczenstwo
  • raportowanie zbiorcze dla pracodawcy,

to warto zachować ostrożność. W dobrze rozwiniętym, profesjonalnym modelu EAP nie są to dodatki „2.0” czy „360”, ale bardzo często po prostu elementy standardu usługi.

Jednym z głównych ryzyk jest wprowadzanie HR w błąd co do istoty EAP

Szczególnie problematyczna jest sytuacja, w której firmy platformowe lub wellbeingowe budują przekaz sugerujący, że „tradycyjne EAP” jest rozwiązaniem ograniczonym, wąskim, mało nowoczesnym i pozbawionym funkcji, które ich produkt rzekomo dopiero wnosi na rynek.

Taki przekaz bywa niezgodny z rzeczywistością.

Dojrzałe programy EAP funkcjonujące na rynkach o długiej tradycji tej usługi od lat obejmują znacznie więcej niż jedynie kilka konsultacji psychologicznych. Standard międzynarodowego EAP wyrósł właśnie z potrzeby zapewniania pracownikom i organizacjom wielowymiarowego, profesjonalnie zarządzanego wsparcia: psychologicznego, organizacyjnego, interwencyjnego, edukacyjnego i konsultacyjnego.

Dlatego przedstawianie podstawowych komponentów EAP jako „czegoś więcej niż EAP” może prowadzić do fałszywego wniosku, że klasyczny program EAP jest usługą ubogą, przestarzałą albo niekompletną. To nieprawda. Bardzo często jest dokładnie odwrotnie: to właśnie dojrzałe, profesjonalne firmy EAP realizują te elementy od lat, w ramach wystandaryzowanego modelu pracy, a nowi gracze po prostu nadają im nowe, atrakcyjnie brzmiące etykiety.

Platformizacja usługi nie jest tym samym co rozwój standardu

Wiele współczesnych ofert ma charakter platformowy. Oznacza to, że dostawca buduje cyfrowy katalog usług, specjalistów, webinarów, zasobów edukacyjnych czy ścieżek kontaktu i następnie prezentuje ten model jako nową generację EAP.

Sama obecność platformy technologicznej nie oznacza jednak, że mamy do czynienia z jakościowym przełomem w obszarze Employee Assistance Program.

Technologia może być bardzo wartościowym narzędziem wspierającym dostępność, umawianie konsultacji, raportowanie czy komunikację z użytkownikiem. Nie zmienia to jednak faktu, że istotą EAP nie jest aplikacja ani katalog usług, ale sposób organizacji pomocy, jakość kadry, standardy kliniczne i operacyjne, procedury bezpieczeństwa oraz doświadczenie w prowadzeniu realnego wsparcia dla pracowników i organizacji.

Platforma może usprawniać proces. Nie zastępuje jednak wiedzy, doświadczenia i standardu EAP. Jeżeli dostawca utożsamia cyfrową formę podania usługi z jej rzekomą „nową generacją”, HR powinien przyjrzeć się temu bardzo uważnie.

Marketingowe „wersjonowanie” może zacierać granicę między nazwą handlową a standardem branżowym

Określenia takie jak EAP 2.0 czy EAP 3.0 mają budować wrażenie ewolucji, postępu i przewagi. Problem polega na tym, że nie są one uznanymi kategoriami branżowymi. Nie wynikają z międzynarodowych standardów, nie są obiektywną klasyfikacją jakości i najczęściej nie oznaczają żadnego formalnie potwierdzonego poziomu zaawansowania.

W praktyce są to po prostu nazwy handlowe.

Dla HR oznacza to konieczność oddzielenia warstwy marketingowej od rzeczywistej treści usługi. To, że produkt został nazwany „360” lub „3.0”, nie oznacza automatycznie, że jest bardziej profesjonalny, bardziej bezpieczny czy bardziej zgodny ze standardami EAP niż usługa opisana po prostu jako EAP.

Co więcej, czasem im bardziej rozbudowana i efektowna nazwa, tym bardziej warto zadać podstawowe pytania:

  • co realnie zawiera usługa,
  • które elementy są rzeczywiście dodatkowe, a które należą do standardu,
  • jakie są procedury,
  • kto realizuje usługę,
  • jakie doświadczenie ma dostawca w obszarze EAP,
  • czy za nazwą stoi model pomocy, czy jedynie model sprzedaży.

Brak międzynarodowego doświadczenia często prowadzi do błędnego definiowania EAP

Jednym z powodów, dla których na rynku pojawiają się uproszczone lub zniekształcone definicje EAP, bywa ograniczone doświadczenie części dostawców w pracy z tym modelem w jego dojrzałym, międzynarodowym rozumieniu.

Firmy, które nie wyrastały z tradycji EAP i nie budowały swoich usług w kontakcie z wieloletnią praktyką tej branży, mogą traktować EAP jako pojemną etykietę marketingową. W rezultacie próbują „wynaleźć” elementy, które od dawna są obecne w profesjonalnych programach, a następnie komunikują je jako własne, przełomowe rozwiązania.

Nie musi to wynikać ze złej woli. Czasem jest po prostu efektem braku głębszego zrozumienia, czym EAP w istocie jest: nie jako luźny zbiór benefitów wellbeingowych, ale jako wystandaryzowany model wsparcia pracowników i organizacji, rozwijany przez lata praktyki, doświadczeń klinicznych, operacyjnych i korporacyjnych.

Właśnie dlatego doświadczenie międzynarodowe ma tak duże znaczenie. Pozwala odróżnić to, co jest rzeczywistą innowacją, od tego, co jest jedynie nowym opakowaniem dla istniejącego od dawna standardu.

Prawdziwa wartość EAP nie polega na nazwie produktu, lecz na dojrzałości modelu

Dojrzała firma EAP nie buduje swojej wartości przede wszystkim na chwytliwej nazwie produktu. Jej siłą są lata doświadczeń, wiedza operacyjna, rozwinięte procedury, przygotowana kadra, umiejętność pracy z organizacjami i zrozumienie granic oraz możliwości tej usługi.

To właśnie dlatego prawdziwie profesjonalny dostawca EAP potrafi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, co znajduje się w ofercie, ale przede wszystkim:

  • jak rozumie zakres usługi,
  • jak odróżnia krótkoterminową pomoc psychologiczną od psychoterapii,
  • jak prowadzi triage i rozpoznaje poziomy ryzyka,
  • jak szkoli i nadzoruje specjalistów,
  • jak koordynuje opiekę,
  • jak zarządza jakością,
  • jak wspiera organizację w sytuacjach kryzysowych,
  • jak raportuje w sposób zgodny z zasadą poufności,
  • jak pracuje z managerami, HR i całym środowiskiem organizacyjnym.

To są pytania, które pokazują dojrzałość EAP. Nie nazwa typu „360”.

Dla HR najważniejsze powinno być pytanie: czy to naprawdę jest EAP, czy tylko produkt nazwany EAP?

W praktyce rynkowej coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której pojęcie EAP jest używane bardzo szeroko – czasem do określenia platformy benefitowej, czasem do katalogu konsultacji, czasem do zestawu webinarów i treści edukacyjnych.

Nie każdy taki model jest zły. Problem polega jednak na tym, że nie każdy rzeczywiście spełnia standard profesjonalnego Employee Assistance Program.

Dlatego HR, oceniając dostawcę, powinien wyjść poza nazwę produktu i sprawdzić szereg kluczowych aspektów. To właśnie dlatego uruchomiliśmy projekt LovEAP – aby dać organizacjom wiedzę potrzebną do weryfikacji ofert. Przed podjęciem decyzji warto sprawdzić:

  • czy firma rzeczywiście specjalizuje się w EAP,
  • czy ma doświadczenie w prowadzeniu takich programów,
  • czy rozumie międzynarodowy standard tej usługi,
  • czy potrafi odróżnić elementy standardowe od dodatków,
  • czy komunikuje zakres usługi w sposób rzetelny,
  • czy nie buduje przewagi handlowej na deprecjonowaniu „zwykłego EAP” poprzez nieprawdziwe uproszczenia.

To szczególnie ważne, ponieważ w obszarze zdrowia psychicznego i wsparcia pracowników nie chodzi wyłącznie o atrakcyjną narrację sprzedażową. Chodzi o bezpieczeństwo ludzi i odpowiedzialność organizacji.

Kiedy warto zachować szczególną ostrożność

Dla HR sygnałem ostrzegawczym powinny być sytuacje, w których dostawca:

  • nadaje usłudze efektowną nazwę sugerującą nowy standard branżowy,
  • przedstawia podstawowe elementy EAP jako własne, unikalne odkrycie,
  • twierdzi, że „zwykłe EAP” nie obejmuje rozwiązań, które w praktyce od dawna należą do profesjonalnego standardu,
  • skupia komunikację na katalogu funkcji, a nie na jakości modelu,
  • mówi dużo o platformie, a mało o procedurach, kadrze i nadzorze jakości,
  • używa pojęcia EAP w sposób bardzo swobodny, bez pokazania rzeczywistego doświadczenia w tej branży.

W takich przypadkach warto poprosić nie o kolejne hasła marketingowe, lecz o konkrety dotyczące doświadczenia, standardów i sposobu realizacji usługi.

Dojrzały partner EAP nie musi „wynajdywać” EAP na nowo

Prawdziwie doświadczone firmy EAP nie muszą przekonywać rynku, że stworzyły „EAP 3.0”, aby pokazać swoją wartość. Ich przewaga wynika z czegoś znacznie bardziej istotnego: z lat praktyki, zrozumienia modelu, zdolności operacyjnej i jakości pracy z klientami.

Dojrzały partner wie, że EAP od początku było usługą wielowymiarową, wymagającą zarówno jakości klinicznej, jak i organizacyjnej. Wie też, że siłą programu nie jest modna nazwa, ale profesjonalne wykonanie: właściwa kadra, procedury, koordynacja, bezpieczeństwo, poufność i odpowiedzialność.

Dlatego zamiast „udoskonalać” EAP przez zmianę etykiety, rozwija je przez pogłębianie standardu.

Podsumowanie

Nazwy takie jak EAP 180, EAP 360, EAP 2.0 czy EAP 3.0 mogą być użytecznym elementem komunikacji handlowej, ale nie powinny być dla działów HR dowodem na wyższą jakość czy większą dojrzałość usługi. Szczególną ostrożność warto zachować wtedy, gdy za takimi nazwami idzie przekaz sugerujący, że klasyczne EAP „czegoś nie ma”, podczas gdy w rzeczywistości opisywane elementy od dawna należą do standardu profesjonalnych programów Employee Assistance.

W obszarze EAP najważniejsze nie są efektowne etykiety, lecz doświadczenie, rzetelność i zgodność z rzeczywistym standardem tej usługi. Bo prawdziwa wartość EAP nie polega na tym, że ktoś nada mu nową nazwę. Polega na tym, że za usługą stoją lata doświadczeń, dojrzały model pracy i realna odpowiedzialność za jakość wsparcia.

Szukasz sprawdzonego wsparcia, które opiera się na faktach i międzynarodowych standardach, a nie na marketingowych hasłach? A może zastanawiasz się, czy Twoja obecna usługa EAP spełnia rynkowe standardy, czy jest tylko ładnie nazwanym pakietem? Skontaktuj się z nami, aby przeprowadzić bezpłatny audyt rozwiązań wellbeingowych w Twojej firmie.

Spis treści

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij dalej

Dbanie o dobrostan pracowników to nie koszt, ale inwestycja, która się zwraca.

Zobacz, jak możemy wesprzeć Twój zespół.